Utonięcie

Woda – domowy killer nr 1

Dzieci kochają wodę. Bawią się nią i cieszą od pierwszych dni. Woda jest obecna w każdym aspekcie naszego życia. Jest też główną przyczyną śmierci dzieci w wieku 1-4 lat.

Radosne taplanie się w czym popadnie jest jedną z rozkoszy dzieciństwa. Kałuża czy wanna, każdy zbiornik wodny jest dla dziecka interesujący i potencjalnie niebezpieczny. Myślisz, że jeśli nie macie przydomowego basenu (lub go porządnie zabezpieczyliście), to temat was nie dotyczy? 99% rodziców tak myśli. I nie ma racji.

Jak toną dzieci (i dlaczego)

Dzieci toną bezgłośnie i szybko. Nie ma wołania o pomoc, rozchlapywania wody czy miotania się. Nic nie przyciąga uwagi, niestety. W większości tego typu wypadków dziecko było pod opieką jednego lub obojga rodziców, którzy po prostu nie zorientowali się, że coś jest nie tak.

Statystyki utonięć i podtopień dzieci są o tyle niewesołe, że w wypadkach związanych z wodą właściwie nie ma lekkich obrażeń. Albo opiekun zareagował na czas i nic się nie stało, albo skutki są poważne: to może być śmiertelny wypadek, a nawet jeśli nie, to wśród dzieci przyjętych do szpitala 8% nie przeżyje, 5% pozostanie w wegetatywnym stanie, ponad 23% zostanie wypisanych ze szpitala z poważnymi problemami neurologicznymi (trudności z poruszaniem się i mową). Przy czym na każde utonięcie przypadają tylko cztery prawie-utonięcia, co jest bardzo słabym wynikiem. Na przykład w przypadku upadków ze schodów proporcja wynosi 1:50.

woda-domowy-kiler

Gdzie w domu topią się dzieci

Najczęściej w wannie. To dwie trzecie przypadków utonięć dzieci i jednocześnie największy wyrzut sumienia rodziców. Bo wystarczy moment przerwy w nadzorze, albo po prostu rozproszenie uwagi, żeby wydarzyło się nieszczęście. Standardowy scenariusz to – zgodnie z licznymi relacjami rodziców – wyjście z łazienki na chwilkę, na przykład otworzyć drzwi kurierowi czy odebrać telefon. Albo nawet odwrócenie się po ręcznik. Połowa rodziców przyznaje, że zostawia dziecko samo w wannie, w tym aż 1 na 8 rodziców jest nieobecny dłużej niż 5 minut. Tymczasem minuta topienia wystarczy, by nastąpiły trwałe skutki dla zdrowia, dwie to już śmierć.

Małe dziecko może utonąć w zbiorniku, gdzie płyn ma kilka centymetrów głębokości. I ten zbiornik wcale nie musi być duży, wystarczy zwykłe wiadro czy toaleta. Dlaczego tak jest? Bo dziecko ma małą świadomość zagrożenia, ogromne potrzeby poznawcze, słabą koordynację ruchową, oraz… znacznie wyżej niż dorosły środek ciężkości ciała. Tak, to duża i ciężka głowa malucha sprawia, że ciało się łatwo destabilizuje! Łatwo sobie wyobrazić sytuację, gdy maluch nachyla się nad sedesem, po czym wpada do niego głową w dół. Rączki ślizgają się po mokrej powierzchni, i dziecko nie może się wydostać. Bez interwencji opiekuna się nie obędzie.

W zasadzie każdy nie przykryty lub niesolidnie zakryty zbiornik może być powodem wypadku. Akwarium, resztka wody pozostawiona w wannie po kąpieli, napełniony zlew, nie licząc już nawet wszystkich ogrodowych atrakcji i ozdób – baseników, stawików i oczek wodnych.

 Utonięcia w cudzym domu

Statystycznie, kiedy idziemy w gości, osłabiamy czujność, a nasze dobre nawyki związane z nadzorem dzieci ulegają zawieszeniu. To bardzo niedobrze, bo dzieci ze wzmożonym entuzjazmem eksplorują nowe otoczenie. A często jest ono słabiej zabezpieczone, niż dom rodzinny malucha. To może skutkować wypadkiem. W Stanach na przykład (nieco inne realia) dzieci częściej toną w cudzych basenach niż we własnych. Warto o tym pamiętać, kiedy małe dziecko jest na wakacjach, u dziadków czy w gościach.