W USA jest powiedzenie: Dzieci topią się w cudzych basenach. Oto checklista co sprawdzić w wakacyjnym domu, do przejrzenia przed wyjazdem na majówkę.

Dojechaliśmy! Cała rodzina podekscytowana i radosna! Tylko że nie ma równowagi sił: rodzice są wykończeni podróżą, a dzieci wręcz przeciwnie – naładowane energią po przymusowej bezczynności w samochodzie, pociągu czy samolocie. Pierwsze chwile po przyjeździe są najbardziej niebezpieczne.

Zanim zaczniecie się rozpakowywać, podzielcie się zadaniami. Najlepiej, jeśli możecie działać we dwójkę. Jedna osoba pilnuje dzieci, które przecież są ciekawe nowych miejsc i wariują z radości. Ich entuzjazm może być ciężko utrzymać w ryzach, dlatego zadanie nie jest proste. Drugi dorosły sprawdza pomieszczenia. Nie zakładajcie proszę, że skoro zarezerwowaliście pokój dla dorosłego z dzieckiem, to będzie on jakkolwiek dostosowany. Jeszcze się z tym nie spotkałam, nawet w hotelach reklamowanych jako „kids friendly”.

Podaję w poniższej liście kilka pomysłów na ograniczenie ryzyka, ale pamiętajcie – to jest tylko namiastka bezpieczeństwa. Prowizorka, która trochę ułatwi Wam życie, ale absolutnie nie zwalnia Was z obowiązku stałego nadzoru!

Oto lista rzeczy do sprawdzenia:

  • Czy meble i telewizor są przymocowane do ścian? Jeśli nie, to niewielkie macie pole manewru – przecież nie będziecie wiercić w hotelowych ścianach! Może niektóre sprzęty da się za zgodą właściciela czasowo usunąć? W ostateczności, można odwrócić frontem do ściany (utrudni to wspinanie) oraz położyć telewizor na podłodze.
  • Czy okna są zabezpieczone? Pewnie nie, więc pozostaje wykręcenie klamek i utrudnienie dziecku dostępu do nich. To dość upierdliwe rozwiązanie, ale przez te parę dni urlopu można się przemęczyć.
  • Jeśli są rolety czy żaluzje, to czy sznurki są zabezpieczone? Jeśli zwisają tworząc luźne pętle, to koniecznie trzeba zahaczyć je jak najwyżej. No i warto też odsunąć wszelkie meble od parapetów (jeśli jest gdzie oczywiście).
  • Czy w łazience powierzchnia jest antypoślizgowa? To ważne dla dzieci chodzących. Przynajmniej na czas kąpieli w wannie można przynajmniej rozłożyć mokry ręcznik, trochę pomoże.
  • Czy balustrada jest bezpieczna? Zarówno na balkonie, jak i schodach. Żeby się nie okazało, że dzieciak może się prześlizgnąć między szczebelkami albo po niej wdrapać. Albo przełożyć całe ciało na drugą stronę i zawisnąć na głowie… Przypominam – bezpieczna odległość między szczebelkami to 7,62 cm, a balustrada nie powinna mieć żadnych poziomych elementów czy ozdób.
  • Jeśli jest aneks kuchenny, to warto obdarzyć go szczególną uwagą. Szczególnie czajnik elektryczny jest częstym powodem poparzeń. Obawiam się, że niewiele da się z tym zrobić, więc czeka Was staranne nadzorowanie dziecka.
  • Jak wyglądają kable i gniazdka? Nie powinno ich być wiele, ale zawsze warto spojrzeć.
  • Czy jest otwarty dostęp do wody? Oczko wodne, basen, fontanna? Jeśli tak, to macie przerąbane. Dziecka nie wolno zostawić samego nawet na minutę.

Wiecie jak jest: przezorny może nie ubezpieczony, ale przynajmniej świadomy. Jeśli dzieci są z tych większych, czeka Was rozmowa uświadamiająca. A jeśli z tych mniejszych, to też nie zaszkodzi spróbować. W obydwu przypadkach nie ma wyboru: trzeba zapewnić odpowiedni nadzór. Może nie tego by się chciało na wakacjach, ale przecież macie wprawę. Jestem pewna, że mimo to uda się wspaniale wypocząć, a wyjazd będzie udany!